Menu

Grając żądłem na lirze

Człowiek, którego być może ktoś, kiedyś poetą nazwie o poezji i o świecie przez poezję mówi.

Ktoś [14.01.2016]

scorpjon

Wielki las skuty bezśnieżną zimą,
a gdzieś tam w nim, za zmarzłą tarniną
ukryło się niebijące serce.
Gdy drzewa trzymają się za ręce
On - nic pośrodku wszystkiego - ginie.
W tej strasznej, duchowej zmarzlinie
Ktoś krzew podlał krwią ze swego boku.
Nie sądziłem, że tą porą roku
Ten uschły krzew między drzewami
Szczęśliwie zakwitnie goździkami.

Dla Emilii

___________________________

Jeden z naj­waż­niej­szych, przy­naj­mniej dla mnie, wier­szy jakie napi­sa­łem. To już rok, tyle się zmie­niło, tyle wyda­rzyło i tyle poprze­kre­ślało te wersy…albo tyle popod­kre­ślało jego naj­waż­niej­szych akcentów, kwe­stia per­spek­tywy.

To chyba jedyny utwór w przy­padku, któ­rego mógł­bym rzec: „czuję się, jak­bym go pisał wczo­raj”. I jeden z nie­licz­nych, któ­rego pro­ces twór­czy tak dobrze pamię­tam. Naj­pierw powstały pierw­sze trzy wersy, potem dwa ostat­nie, a na końcu zasta­na­wia­łem się ile wer­sów będzie mię­dzy nimi. Pisa­łem go w bar­dzo kom­for­to­wych warun­kach – lek­cje języka pol­skiego w kla­sie matu­ral­nej (nie byłem dobrym uczniem, tak jak nie jestem dobrym stu­den­tem) i na wol­nych prze­rwach mię­dzy zaję­ciami.

Zasta­na­wiam się, jakby wyglą­dał, gdyby dzi­siej­szy ja miałby go napi­sać ten rok temu. Może kie­dyś podejmę takie poetyc­kie wyzwa­nie, by odre­stau­ro­wać stare liryki. Cho­ciaż boję się co by z tego mogło powstać.

Poz­dra­wiam,

Scor­pjon

 

© Grając żądłem na lirze
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci